Rozrywka czy informacja?

Multimedialność najpopularniejszych dziś form przekazu wykorzystywanych przez środki masowego przekazu z jednej strony stanowi dobrodziejstwo, a z drugiej nielubianą przez wiele osób konsekwencję pewnego kierunku w rozwoju mediów. Niektórzy określają go bardzo pejoratywnie kojarzącym się określeniem tabloidyzacji, która polega na tym, że zamiast dostarczać odbiorcy treści o charakterze ściśle informacyjnym, coraz częściej funduje mu się mniej lub bardziej ambitną rozrywkę, wychodząc z założenia, że suche publicystyczne fakty nie okażą się dla niego zbyt ciekawe i przyciągające uwagę. Ma to swoje pozytywne i negatywne strony. Niewątpliwą zaletą takich zmian jest uatrakcyjnienie form medialnego przekazu. Zamiast nudnych gadających głów, licytujących się na liczby, mamy dziś do wyboru mnóstwo ciekawie zmontowanych programów informacyjnych czy audycji w pasmie telewizji śniadaniowych, które poza komentowaniem bieżących wydarzeń wprowadzają urozmaicenie w postaci ciekawostek, żartów i anegdot oraz poczucia humoru prezenterów. Nowoczesne media nie mogą sobie pozwolić na nudną formę, bo natychmiast odstraszy ona odbiorcę, a przecież oglądalność w przypadku programów telewizyjnych albo liczba wejść na stronę w przypadku serwisów internetowych jest najważniejszym wskaźnikiem ich sukcesu.